Po dłuższej przerwie kolejna porcja widoków z Norwegii. Dziś mały i krótki wypad do Parku Narodowego Rondane, który jak mówi mi tu internet, jest najstarszym parkiem narodowym w Norwegii. Piszą też, że jest siedliskiem stad dzikich reniferów, których widzieliśmy tam okrągłe zero. W sumie przyjechaliśmy odnaleźć tam urokliwy wodospad, którego wypatrywaliśmy cały czas, więc renifery jakoś mogły nam po drodze umknąć.

Do parku podjechać można samochodem. Szutrowa droga prowadzi do maleńkiego, ale totalnie zapchanego parkingu, gdzie przesiąść się można na wypożyczone za kosmiczne pieniądze rowery i popedałować w piękne widoki przed sobą. Droga kończy się na Rondvassbu turistyhytte – czyli malowniczo położonym schronisku, skąd wiodą rozmaite trasy wędrówek.

My zrobiliśmy tylko parogodzinną trasę do ukrytego wodospadu, albowiem w bagażniku samochodu czekał na nas jeszcze ciepły kurczak z rożna, niesamowita mięsna atrakcja i odskocznia od codziennych zupek chińskich 😛

 

 Takie widoki już na parkingu!

1

 Dziarsko maszerujemy w zmieniającej się co minutę pogodzie, wyprzedzają nas tylko rowerzyści.

2

Trzy panie i przygoda.

3

Czasem słońce, czasem deszcz i mgła.

4

Przed nami jezioro Rondvatnet.

5

Pojaśniało, widać schronisko.

6

Ukryty wodospad Jutulhogget (Oppland) nie widniał na żadnych mapach ani drogowskazach. Został znaleziony gdzieś w odmętach internetu przez jednego z nas. To wystarczyło by wyruszyć na jego poszukiwania. Na szczęście leżał sobie spokojnie w małym kanionie i nigdzie się nie wybierał. Niestety dojście do niego od dołu nie było możliwe – kamienie zawaliły ścieżkę, która prowadziła pod wodospad. Poszliśmy więc górą.

 

7

A z góry jeszcze piękniejsze widoki.

8

Tak się dzieci cieszą jak znajdą wodospad.

9

Nie wszystkim to jednak wystarczyło. Wcześniejsze próby przejścia na boso po lodowatej rzece i śliskich kamieniach nie powiodły się. Zatem męska część załogi (a konkretnie jej połowa) ryzykując życiem zeszła była po stromym i osuwającym się zboczu kanionu, by zrobić te piękne zdjęcia.

10

Opar unosił się nad wodami 🙂

12

Kiedy chłopaki radośnie osuwali się po żwirze w dół kanionu my przysiadłyśmy sobie na mostku. W pewnym momencie po drugiej jego stronie wyłoniły się trzy owce o niezbyt miłych spojrzeniach. Jedna z nich wyglądała na typowego szeryfa owczego stada. I tu rozpoczyna się mini poradnik, bo gdy wrednie wyglądająca owca chce przejść przez most, na którym siedzisz, rozważnie zastanów się co zrobisz:

a ) możesz dalej spokojnie, jak gdyby nigdy nic siedzieć na tyłku i patrzeć jak szarżują na ciebie trzy owce

b ) możesz, jak twoja towarzyszka pójść po rozum do głowy i grzecznie zejść owcom z drogi (i mostku )

c ) możesz zejść owcom z drogi (i mostku ) w ostatnim momencie i patrzeć jak w miejscu, gdzie przed chwilą była twoja głowa, wredna owca wykonuje superkopa tylnymi nogami chcąc cię zabić

kol1

 

To by było na tyle. Na końcu i tak zatriumfował zły czarownik z Lego (nagroda za odnalezienie i zdobycie wodospadu ). I tak – mamy w drużynie ludzi, którzy cały czas mają kieszenie pełne ludzików Lego Minifigures, jako nagrodę dla innych :D.

No comments

Be the first to write a comment.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *