Pięć kompozycji, dzięki którym można złapać solidny oddech.

 1. FOALS – SPANISH SAHARA 

Mój absolutny faworyt. Genialnie przestrzenny, pięknie wycisza i rozburza krew.

2. BAND OF SKULLS – CLOSE TO NOWHERE

Cicho i spokojnie bębniący, idealny na moment dnia, w którym gapimy się w niebo i odpływamy.

3. EMPIRE OF THE SUN – COUNTRY

Nie ma lepszego utworu na pierwszą wiosenną jazdę rowerem przez słoneczne łąki i pola. Na każdą następną zresztą też.

4 . łąki łan – infinite

Delikatnie buja głową i sercem. Potrafi rozkleić, by po pięciu minutach poskładać nas do kupy z nową energią.

5. white lies – nothing to give

Patetyczna podróż w głąb siebie, bolesne przeczesywanie wspomnień i drobne narodziny z małego stosu popiołu.

No comments

Be the first to write a comment.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *